Wędrując po górskich szlakach niezbyt często zastanawiamy się nad ich historią. Średnio interesuje nas skąd się wzięły. Po prostu są i najważniejsze, że mamy po czym dreptać. Dopiero po czasie przychodzi refleksja, że te kolorowe znaczki na drzewach raczej nie istnieją od wczoraj i pewnie niejedno mogłyby nam opowiedzieć. Artykulik ten jest efektem takich właśnie przemyśleń po przypadkowym spotkaniu pod Turbaczem, człowieka z farbą i pędzlem zamiast plecaka.
Polskie organizacje turystyczne,
działają w polskich Karpatach od 1873 roku. Najpierw Towarzystwo Tatrzańskie, potem Polskie
Towarzystwo Tatrzańskie, a obecne Polskie Towarzystwo Turystyczno Krajoznawcze, jako jedną ze swych podstawowych misji,
ujętych w obowiązkach statutowych, przyjmowały znakowanie nowych, oraz
utrzymywanie wyznakowanych już szlaków. Uznały to za warunek podstawowy i
niezbędny do rozwoju turystyki w polskich górach. Pierwsi działacze turystyczni
skupiali swoje wysiłki rzecz jasna w rejonie Tatr, a jednak to nie tutaj
zaczyna się historia polskich szlaków. Pionierskie w tym względzie okazały się
Beskidy Wschodnie. Za pierwszy w Polsce szlak turystyczny wytyczony w terenie
uznaje się drogę wyznaczoną przez Henryka
Hoffbauera i Konstantego Siwickiego, działaczy kołomyjskiego Oddziału
Towarzystwa Tatarzańskiego w 1880 roku, na dojściu do pierwszego wschodniobeskidzkiego
schroniska na połoninie Gadżyna, pod Szpyciami (1864 m) w Czarnohorze[1].
Z informacji archiwalnych wiadomo, że szlak taki powstał, natomiast nie
określono w jaki sposób został wyznaczony. Można tylko przypuszczać, że na
ówczesną modłę oznaczono go drogowskazami.
![]() |
| Pierwsza wyznakowana droga turystyczna, gdzieś pomiędzy osiedlem Bystrzec a Połoniną Gadżyna w paśmie Czarnohory Źródło: Mapa WIG, arkusz Żabie, pas 56 słup 39, Warszawa 1933. |
W cztery lata później (1884 rok) Leopold Wajgel (1842 – 1906)[2]
– wybitny działacz turystyczny ,
prawdziwy pionier turystyki polskiej, założyciel Oddziału TT w Kołomyi, pedagog
i redaktor pierwszego w Polsce czasopisma turystycznego „Turysta”- miedzy
osiedlem Żabie, Howerlą, Popem Iwanem i Zełenem wyznakował 56 drogowskazami przejście
przez szczytowe partie Czarnohory. Szlak ten, jak zresztą większość wytyczanych
pierwotnie ścieżek w Beskidach Wschodnich, oznaczony był właśnie drogowskazami,
na których napisy informowały po polsku i ukraińsku. Tabliczki informacyjne z
nazwami umieszczono też w tamtym czasie na wszystkich czarnohorskich szczytach,
dla poprawy orientacji w tym rozległym i obfitującym z kulminacje terenie. Za
pierwszą polską trasę wytyczoną znakami malowanymi na obiektach terenowych,
uznaje się ścieżkę z Zakopanego przez Polanę Waksmundzką do Morskiego Oka,
oznaczoną w 1887 roku przez współzałożyciela Towarzystwa Tatrzańskiego Walerego Eliasza – Radzikowskiego (1840 –
1905) – malarza, rysownika, a także autora „Przewodnika do Tatr i Pienin” wydanego w Krakowie w 1870 roku.
Pierwszy w Beskidach Wschodnich szlak znakowany cynobrem, malowany na obiektach
terenowych powstał w roku 1900 i prowadził z Worochty przez Kukul i Koźmieską
do schroniska na Zaroślaku, pod Howerlą. W tym samym roku wymalowane zostają
także szlaki na Jawornik i Gorgan z Jaremcza i z Mikuliczyna. Co najciekawsze z
Mikuliczyna poprowadzono też pierwsze polskie szlaki z użyciem kolorów innych
niż czerwony - na Czarnohorzec pomarańczowy
i Makowicę niebieski. Miało to miejsce również w 1900 roku[3].
![]() |
| Howerla (2061 m).Tutaj w 1884 roku pojawiły się pierwsze szczytowe ścieżki znakowane w Beskidach. Źródło: Wikimedia Commons. Autor: |
W Beskidach Zachodnich prekursorami znaczenia ścieżek turystycznych byli Niemcy, skupieni wokół rodzimej organizacji pod nazwą Beskidenverein In Belitz - Związek Beskidzki w Bielsku. W 1893 roku wyznakowali oni trzy pierwsze szlaki śląskie prowadzące z Bielska na Klimczok, Szyndzielnie i Błotny[4]. Do 1918 roku działacze Beskidenverein wyznaczyli ok. 300 km tras turystycznych na terenach należących do Beskidu Śląskiego i Żywieckiego. To właśnie Beskideverein jako pierwszy wprowadził oznakowanie w postaci kolorowego paska na białym tle, które potem stało się inspiracją do stworzenia polskiego systemu znakarskiego. Zatem wiele szlaków znakowanych, a także spora część infrastruktury turystycznej w zachodniej części Beskidów – czy to się komuś podoba czy nie – jest materialnym dziedzictwem pozostawionym nam przez społeczność niemiecką. Dziedzictwem w tych przypadkach jedynie adaptowanym do naszych potrzeb.












